
Nie ma w tych wsiach restauracji z polską kartą dań. Kuchnia żyje w domach i wychodzi na zewnątrz raz w roku, na Święcie Plonów w Nowym Sołońcu (rum. Solonețu Nou), gdzie każda wieś wystawia własne stoisko z plonami i potrawami, obok sąsiadów Rumunów i Ukraińców. To najlepsza okazja, żeby spróbować wszystkiego naraz i porozmawiać z tymi, którzy to ugotowali.
Górale przynieśli ze sobą kuchnię ubogą i sytą: ziemniaki, kapustę, mleko, wędzone mięso. Przez dwa wieki wsiąkły w nią rumuńskie sąsiedztwa: ciorba, mamałyga, owczy ser w korze jodłowej, śliwki. Na bukowińskim stole jedno nie wyparło drugiego; leżą obok siebie.
W okolicy, po drodze między wsiami, jada się w rumuńskich zajazdach. Nasze sprawdzone adresy, z czasem dojazdu od bramy, są w dziale Kuchnia.
Czytaj dalej
Baza wypadowa
Câmpulung Moldovenesc leży godzinę od polskich wsi i godzinę od malowanych monasterów. Cały dom, siedem miejsc, parking na podwórzu.