Ułożyła piosenkę o nocy, w której spalono wieś. Śpiewa się ją w Pojanie do dziś, osiemdziesiąt lat później.

Wieś, którą spalono w jedną noc 1944 roku i która się odbudowała.
W 1842 roku czterdzieści rodzin górali ze Starej Huty założyło tu wieś razem z Niemcami przybyłymi z ziem czeskich. Niemcy zajęli górną część i nazwali ją Buchenhain, Polacy dolną. Nazwa rumuńska wzięła się od niewysokiego pasterza imieniem Micu, do którego należała polana z szałasem.
W 1930 roku we wsi mieszkało 1636 osób: 871 Niemców, 741 Polaków. Kościół, zbudowany w 1894 roku, stoi tam do dziś.
Wieś spłonęła. Mieszkańcy uciekli do lasu z tym, co mieli na sobie. Po repatriacji Niemców zostało 930 Polaków, z czego 419 przeniosło się do Tereblecej. Wrócili w styczniu 1945, ale w latach 1946–1947 426 osób wyjechało do Polski, na Ziemie Odzyskane.
Ci, którzy zostali, odbudowali wieś i kościół. W spisie z 2002 roku Polacy stanowili tu połowę mieszkańców.
Działa zespół „Mała Pojana”, który tańczy i śpiewa repertuar czadecki, a od jakiegoś czasu także polskie tańce narodowe. Wieś leży w gminie Mănăstirea Humorului, godzinę jazdy od Câmpulung Moldovenesc, i jest punktem startowym znakowanego szlaku na szczyt Târsiciori.
Do 1944 roku Pojana Mikuli była wsią podwójną: górna część niemiecka, zwana Buchenhain, dolna polska. Obie katolickie, obie chodzące do tego samego kościoła. W 1930 roku Niemców było nawet więcej niż Polaków: 871 do 741.
Niemcy wyjechali w ramach przesiedleń wojennych, Polacy zostali i to oni odbudowali spaloną wieś. Dzisiejsza Pojana Mikuli to ta dolna połowa, która przejęła całość.
W 1837 roku urząd powiatowy w Czerniowcach postanowił zasiedlić całkowicie zalesioną dolinę rzeki Humor, odwiedzaną do tej pory wyłącznie przez myśliwych i zbójników. Rok później komisja urzędników obejrzała teren. Podział gruntów, z wyznaczeniem części niemieckiej i polskiej, zapisano w 1842 i od tej daty liczy się wiek wsi.
Do dziś widać ten podział na mapie: powyżej kościoła mieszkają Rumuni, poniżej Polacy.
Wiosną 1944 Pojana znalazła się na linii frontu. Mężczyzn wcześniej zmobilizowano; wielu nie wróciło, inni wrócili jako inwalidzi. We wsi zostały kobiety, dzieci i starcy.
Tej nocy żołnierze niemieccy, z pomocą oddziału rumuńskiego, spalili całą wieś. Nikt nie zdążył się ewakuować: uciekali do lasu w tym, co mieli na sobie, i trafili do krewnych w Terebleczach i Baniłowie. Wrócili dopiero w nocy z 4 na 5 stycznia 1945, na zgliszcza. Spłonęło prawie wszystko: szkoła, Dom Polski i kościół.
Rozalia Swancar ułożyła o tamtej nocy piosenkę. W Pojanie śpiewa się ją nadal, osiemdziesiąt lat później. To jest ta forma pamięci, która przetrwała lepiej niż dokumenty: nie archiwum, tylko melodia, której uczą się kolejne dzieci.
Z pożaru ocalał jeden z niewielu budynków: domkowa kapliczka przy wjeździe do wsi, z napisem po polsku i po niemiecku: „Pracuj całe życie, dla wieczności”. Stoi tam do dziś i jest najbardziej bezpośrednim świadectwem polsko-niemieckiej przeszłości Pojany.
W 2009 roku rząd polski wybudował tu szkołę podstawową, w której dzieci uczą się języka polskiego. Później nadano jej imię Krystyny Bochenek, wicemarszałek Senatu, dziennikarki radiowej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej w kwietniu 2010 roku. Szkoła bywa podawana jako wzór dla innych bukowińskich wsi.
We wsi działa Stowarzyszenie Obczyny, którego prezesem jest miejscowy, Łukasz Iuraszek. Jego największym dokonaniem jest wyznakowanie szlaków turystycznych łączących polskie wsie z najważniejszymi atrakcjami okolicy; stowarzyszenie wytyczyło też małe pole biwakowe.
Dom Polski przyjmuje na nocleg, a mieszkańcy chętnie wynajmują pokoje w swoich domach. Wieczór u gospodarzy jest tu wart więcej niż jakikolwiek zabytek, bo zabytków Pojana nie ma: ma ludzi i opowieści.
1930: wieś liczyła 1636 mieszkańców, z tego 871 Niemców i 741 Polaków. Po 1944 zostało 930 Polaków, z których 426 wyjechało do Polski.
Pojana jest dziś wsią mieszaną: powyżej kościoła rumuńską, poniżej polską. Liczby obejmują wszystkich mieszkańców.
Ułożyła piosenkę o nocy, w której spalono wieś. Śpiewa się ją w Pojanie do dziś, osiemdziesiąt lat później.
Wicemarszałek Senatu i dziennikarka radiowa, zginęła w katastrofie smoleńskiej. Jej imię nosi szkoła podstawowa, wybudowana tu przez rząd polski w 2009 roku.
Prezes Stowarzyszenia Obczyny. Wyznakował szlaki turystyczne łączące polskie wsie z atrakcjami okolicy i wytyczył we wsi pole biwakowe.
Domkowa kapliczka z dwujęzycznym napisem po polsku i po niemiecku: „Pracuj całe życie, dla wieczności”. Jeden z niewielu budynków, które przetrwały noc z 30 kwietnia na 1 maja 1944.
Zbudowany w 1894, spalony razem z wsią w nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1944, odbudowany dwadzieścia lat później. Stoi w miejscu, gdzie polska część wsi łączyła się z niemiecką.
Dzieci, młodzież i dorośli, często całe rodziny, w trzech grupach wiekowych. Repertuar czadecki, a od niedawna także polskie tańce narodowe.
Znakowany szlak startuje przy wyjeździe ze wsi i wyprowadza na grzbiet z widokiem na Obcinę Mare. Ze szczytu niebieski pas prowadzi dalej do Sucevițy.
Szkołę w Pojanie Mikuli zbudowano między innymi za pieniądze z Polski i bywa podawana jako wzór dla innych wsi. Zwiedza się ją z zewnątrz.
Szlak z Pojany Mikuli na Târsicioripółtorej godziny, żółty pas, widok na Obcinę Mare→Dane: Związek Polaków w Rumunii (dompolski.ro), polska Wikipedia za opracowaniami Mariana Gotkiewicza o góralach czadeckich, spisy powszechne z lat 1930, 2011 i 2021.
Czytaj dalej
Baza wypadowa
Câmpulung Moldovenesc leży godzinę od polskich wsi i godzinę od malowanych monasterów. Cały dom, siedem miejsc, parking na podwórzu.